czwartek, 11 lutego 2016

Walentynkowe ciasteczka

Kolejna nasza propozycja na zabawę inspirowaną Walentynkami, to wspólne pieczenie ciasteczek- koniecznie w kształcie serduszek. Czeka Was trochę ćwiczeń dla małych rączek, nauka mierzenia i ważenia, wałkowanie, wycinanie, przystrajanie a na końcu pyszne małe co nieco:)


Pierwsza nasza propozycja na serduszkowe ciasteczka jest banalnie prosta i każdy sobie z nią poradzi. Wystarczy kupić (ewentualnie zrobić) ciasto francuskie, być posiadaczem foremek w kształcie serduszek w dwóch rozmiarach i gęstego dżemu( my użyliśmy z czarnej porzeczki).

Zaczynamy od wycięcia jak największej ilości dużych serc. W połowie z nich wycinamy mniejsze serduszka.
Duże serca smarujemy dżemem, nakładamy na nie "ramkę", którą uzyskaliśmy po wycięciu małego serca, potem na środek nakładamy małe serduszko. Wkładamy do nagrzanego do 180st piekarnika na ok 15 min. Po ostudzeniu posypujemy delikatnie cukrem pudrem i gotowe:)
Ciasteczka znikają w zastraszająco szybkim tempie, więc lepiej od razu kupić dwa lub trzy arkusze ciasta. To co pozostało nam po wycięciu serduszek też nadaje się do wykorzystania. Pieczemy wszystkie"odpadki" a potem bawimy się w skojarzenia. Czasami powstają niezłe potworki:)







Nasza druga propozycja to ciasteczka z ciasta podobnego do kruchego. Przepisu nie będę podawać, bo smak niezbyt nas zachwycił, ale cały proces pieczenia był jak zwykle bardzo ciekawy i dzieciaki nieźle się przy nim bawiły:)













Gwarantuję, że ciasteczka wykonane wspólnie z dziećmi są dużo smaczniejsze a wspólnie spędzony czas jak zwykle bezcenny:)

Smacznego!

3 komentarze:

  1. Wyglądają mega apetycznie!!! Ja mam kłopot w tym czasie, bo mąż co roku postanawia sobie , że od środy popielcowej do wielkanocy nie je słodyczy :( Więc staram się nie robic nic co mogłoby go kusić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli nie chcesz kusić męża, to ciasteczka możecie zrobić z jakiejś masy plastycznej, takiej, którą można wysuszyć a potem pomalować. Będzie zabawa i akcent serduszkowy a nie będzie pokusy, żeby je zjeść:)

    OdpowiedzUsuń